Mit fachowców

DSCN0021Uwagi do projektu rozporządzenia MRiRW zmieniającego rozporządzenie w sprawie szczegółowych warunków i trybu przyznawania pomocy finansowej w ramach działania „Rolnictwo ekologiczne” objęte PROW na lata 2014-2020 przygotowane przez ZZRE św. Franciszka z Asyżu w całej krasie uwidaczniają jak beznadziejną kadra urzędniczą – poza małymi wyjątkami – dysponuje Polska. Mit o apolitycznych fachowcach jest tylko mitem.


PROW 2014-20. Nie dość, że niby to działa od 2 lat, to zasadniczo nie działa, to jeszcze musi zostać zmienione. Dlaczego? To ukazują uwagi Związku Zawodowego Rolników Ekologicznych św. Franciszka z Asyżu skierowana do ministerstwa rolnictwa. Powód tych uwag jest prosty. Zamyka się w stwierdzeniu, iż polscy urzędnicy są niekompetentni. Bowiem w rozporządzeniach wykonawczych do PROW znalazły się niekorzystne dla – w tym przypadku rolników ekologicznych – zapisy.
Pierwsza z brzegu
– Na konkretnych przykładach mogę pokazać jak wyglądało stanowienie prawa za poprzedniej koalicji – powiedziała Danuta Pilarska, prezes ZZRE. – I tak. Np. „pierwsza z brzegu” sprawa. To zapis o przeznaczeniu 30% plonu do przetwórstwa lub przekazania do innych gospodarstw lub do sprzedaży i potwierdzania tego faktu dokumentami stanowiącymi dokumentację księgową. Początkowo zapis ten w rozporządzeniu z 13 marca 2015r. mówił o 80%. Co szczególnie uderzało w rolników, którzy uprawiają zboża na paszę dla własnych zwierząt, zwłaszcza drobiu i świń, ponieważ uprawiają oni np. owies, pszenicę i jęczmień na potrzeby zwierząt utrzymywanych we własnym gospodarstwie. Utrzymanie tego obowiązku spowodowałoby, że rolnicy ci zostaliby pozbawieni dotacji lub nie mogliby korzystać z własnych surowców paszowych, ponieważ musieliby je sprzedać, jeśli chcieliby otrzymać dotację. To z kolei stwarzało to niekorzystną sytuację dla tych rolników i było w konflikcie z przepisami dotyczącymi produkcji ekologicznej – art. 14 d) (i) rozporządzenia Rady (WE) nr 834/2007, który zaleca pozyskiwania pasz przede wszystkim z gospodarstw, w których zwierzęta są utrzymywane. Ustalanie warunków otrzymania wsparcia sprzecznych z unijnymi przepisami w sprawie produkcji ekologicznej stawiało polskich rolników w niekorzystnej sytuacji w stosunku do rolników z innych krajów UE. Zapis ten został zmieniony rozporządzeniem ministra rolnictwa i rozwoju wsi z 2 lipca 2015, kiedy na spotkanie z Markiem Sawickim, poprzednim szefem MRiRW udało nam się wyjaśnić ministrowi, że zapis ten jest wyjątkowo niekorzystny dla polskich rolników i stawia rolników w konflikcie z prawem unijnym dotyczącym rolnictwa ekologicznego – dodała. – Jednak zapis o przeznaczeniu 30% plonu do przetwórstwa lub przekazania do innych gospodarstw lub do sprzedaży jest problemem dla wielu rolników – stwierdziła prezes Pilarska. – Przede wszystkim Plon to wielkość zebranej masy roślin w przeliczeniu na jednostkę powierzchni i najczęściej wyrażony w tonach na 1 hektar. W związku z tym zapisem rolnik jest zobowiązany do ważenia zbiorów z każdej działki rolnej osobno wyliczania plonu i obliczenia 30% plonu który ma być sprzedany przekazany lub przeznaczony do przetwórstwa. Każdy fachowiec w dziedzinie rolnictwa nie tylko rolnik – praktyk wie o tym, że nie waży się zebranych roślin, owoców i warzyw w każdej działki oddzielnie. Jest to praktycznie niemożliwe, zwłaszcza w przypadku owoców i warzyw, które w sezonie zbioru zbiera się codziennie lub co drugi dzień jak na przykład truskawki, maliny, ogórki. Zapis dotyczący 30% planu nie ma żadnej podstawy w prawie europejskim ani polskim, lecz jest wyjątkowo niekorzystny dla rolników polskich. Nie są nam znane takie przepisy w innych krajach Unii Europejskiej – zauważyła. – Ponadto rolnicy najczęściej nie prowadzą dokumentacji księgowej, lecz, jeśli są płatnikami VAT prowadzą rachunkowość, a rolnicy w systemie ryczałtowym nie są zobowiązani do prowadzenia dokumentacji księgowej, faktur, prowadzenia ewidencji sprzedaży i zakupów towarów i usług, natomiast gromadzą faktury VAT RR wystawionej przez odbiorców – zaakcentowała rolniczka. – Podkreślę, że wielu rolników ma problem ze zbytem swoich produktów. To też wymuszanie na nich sprzedaży nawet 30% plonów w trudnej sytuacji na rozwijającym się dopiero rynku produktów ekologicznych, na co rolnicy nie mają wpływu, jest wyjątkowo niekorzystne gdyż konsekwencje otrzymają mi także dotacji. Jeśli zapisem miałby być barierą dla nadużyć i uprawie roślin wyłącznie w celu uzyskania dotacji, to obawiam się że może doprowadzić do jeszcze trudniejszej sytuacji, a biorąc pod uwagę fakt że rolnicy mogą próbować wystawiać rachunki w celu uzyskania dotacji nie będzie to związane z rzeczywistym sprzedażą produktów. Natomiast naszym zdaniem stwierdzanie wyłudzeń dotacji powinno być sprawdzane przez ARiMR z tego powodu nie powinni mieć trudności biurokratycznych normalni rolnicy ekologiczni. Ponadto rolnicy uprawiają na własne potrzeby rośliny takie jak na przykład koniczyna na nasiona a mogą mieć kłopoty ze sprzedażą tych nasion ponieważ większość rolników nie jest producentem materiału siewnego, a nasiona pozyskuje się tylko na własne potrzeby – dodała.
Pakiet paszowy
Inna kwestia na którą powołała się prezes Pilarska jest tzw. „pakiet paszowy”. On nakłada bardzo wiele ograniczeń na rolników ekologicznych. I w opinii ZZRE powinien zostać usunięty. – Ten pakiet jest wyjątkowo niekorzystny dla rolników, którzy produkują pasze dla współpracujących z nimi gospodarstw z produkcją zwierzęca lub sprzedając surowce na paszę, a nie mają własnych zwierząt lub mają ich za mało żeby spełnić warunek 0,3 DIP/ha – zauważyła Danuta Pilarska. – Naszym zdaniem uprawa roślin paszowych, z punktu widzenia sposobu uprawy oraz poniesionych kosztów i utraconych zysków w porównaniu z konwencjonalną metodą uprawy, nie różni się niczym od uprawy roślin rolniczych, gdyż po prostu rośliny paszowe są to rośliny rolnicze. Nie rozumiemy dlaczego rolnicy uprawiający rośliny na paszę mają być ukarani zmniejszonymi płatnościami, a w przypadku braku własnych zwierząt – brakiem płatności w ogóle – dodała. Związek chciałby znać ministerialną kalkulację kosztów zbóż: pszenicy, żyta, owsa i jęczmienia w uprawie do konsumpcji przez człowieka i na paszę. – Gdy zdaniem rolników – praktyków są one takie same, a zaproponowane wartości przez resort są niższe. Zniechęca to rolników do chowu zwierząt – stwierdziła prezes Pilarska. – Ponadto w dniu sporządzenia wniosku rolnośrodowiskowego lub składania wniosku o płatność rolnik nie wie przecież, czy uda mu się sprzedać zboże z przeznaczeniem na przetwórstwo produktów dla ludzi czy na paszę. Zboże można przechowywać i sprzedawać nawet przez 2-3 lata gdyż zależy to od ceny i potrzeb rynku, a tego rolnicy nie są w stanie przewidzieć – podkreśliła. – Tych naszych uwag do resortu jest więcej. Wszystkie zostały przedstawione ministrowi w naszym piśmie no i liczymy, że znajdą one odzew w praktyce – powiedziała prezes Związku. Jednocześnie podkreśliła, że te tematy mogłyby być już dawno załatwione przez ministerstwo. – Wystarczyłoby tyko gdyby urzędnicy tego resortu słuchali to co się do nich mówi. A tak nie nie było dotychczas. Nie słuchano nas, a czasami mieliśmy wrażenie, że projekty rozprowadzeń brały się „z księżyca” – dodała.
Leszek Zmitrowicz
GR Powiat

Ten wpis został opublikowany w kategorii MEDIA i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.